Prowadzenie systemów Hard SF: Rasy i ewolucja człowieka

Wszyscy którzy otarli się chociaż o science fiction na pewno widzieli niebieskoskórych Twi’leków, Klingonów z pomarszczonymi czołami czy przedstawicieli innych ras różniących się tylko drobnym detalem od ludzi. Kanonem stał się podział na inteligentne humanoidalne rasy i nie obdarzone świadomością, nie przypominające humanoidów monstra. U podwalin hard SF leży założenie braku kosmicznych ras, pradawnych cywilizacji, spuścizny zapomnianych kultur i inteligentnych meduz dryfujących w kosmosie, ale czy ogranicza to pole manewru? Ja twierdzę że nie i co więcej, postaram się przytoczyć mój sposób na rozwiązanie tego ‘problemu’.

Różnorodność jest wskazana. Sztuczne ograniczanie czyni świat nudnym i nieciekawym, a przecież nawet dzisiaj na ziemi istnieją dziesiątki kultur i ras które znacznie się od siebie różnią. Nie będę przytaczał żadnych szczegółów, żeby nie zostać posądzonym o próbę szufladkowania, ale myślę że w oparciu o obecne kultury można zbudować bardzo zróżnicowane społeczeństwa, dużo bardziej kolorowe i przede wszystkim bardziej wiarygodne niż niebieskie stworki z mackami wystającym iż głowy.

Załóżmy że era kolonizacyjna rozpoczęła się dawno temu. Ponad 300 lat temu ludzie w obliczu kryzysu paliwowo-ekologicznego wystrzelili w przestrzeń kilkanaście misji kolonizacyjnych. Ich celem było zbudowanie chronionej kolonii na wcześniej wyznaczonych, zdatnych do terraformingu  planetach. Po zbudowaniu kolonii osadnicy mieli przeprowadzić operację przystosowania całej planety do dalszego zasiedlenia. Flota kolonijna liczyła by od dwóch do pięciu statków z silnikami skokowymi przewożących dziesiątki, jak nie setki tysięcy osadników. Po uruchomieniu pierwszej fazy terraformingu, specyficznej dla danej planety rozpoczynała się procedura zaludniania. Jako że transport kolonistów był by niewygodny, drogi i ryzykowny, a klasyczna reprodukcja niepewna i długotrwała stosowano kontrolowane, sztuczne poczęcie. DNA w komórkach jajowych i plemnikach było specjalne dobierane i modyfikowane w celu wytworzenia najwytrzymalszych i najbardziej dostosowanych do nowych warunków dzieci. Podmiana sekwencji DNA i RNA miała gwarantować odporność na odmienna grawitację, gęstość powietrza, zmienioną długość doby i odmienny skład atmosfery. Nowe pokolenia rozwijały się szybko, często bez komplikacji i powikłań. Według standardowej procedury po osiągnięciu odpowiedniego poziomu wzrostu kolonia wysyłała statek w kierunku Ziemi z informacją o możliwym przyjęciu Ziemskich kolonistów. Jednak kiedy pierwsze statki zaczęły docierać do Ziemi, planeta już nie była zamieszkana. Katastrofa ekologiczna, wojna lub jakiś inny kataklizm zniszczyły życie doszczętnie. Kolonie pozostały oderwane od planety matki, nowsze kolonie miały informacje o wcześniejszych misjach oraz przewagę technologiczną, natomiast starsze posiadały już zakończony proces kolonizacji. Bezpiecznie możemy założyć że przez następne 100 lat, ze względu na braki technologiczne ( niedoskonałe silniki skokowe, niekompletna infrastruktura na planecie) nie uda się stworzyć stabilnego porozumienia między mieszkańcami systemów.

Po upływie ponad wieku część kolonii zostanie zniszczona na skutek chorób, katastrof i problemów technologicznych,  na świat przyjdzie trzecie pokolenie genetycznych kolonistów i wraz z nim pierwsze nieprzewidziane wyniki genetycznej manipulacji. Mieszkańcy niektórych planet staną się niżsi, inni wyżsi, inni wyewoluują większą odporność na choroby, u innych pojawi się zmiana pigmentacji skóry a u innych łamliwość kości lub zaczną pojawiać się obojnacy. Ponadto dorastając w separacji każda z nacji, poza odrębnym wachlarzem mutacji i technologii wytworzy swoją kulturę, opartą o kulturę ziemską, ale na swój sposób odmienną. W ten sposób zyskujemy galaktykę pełną zaludnionych systemów, zróżnicowaną, pełna sekretów, zapomnianych baz, zaginionych kolonii, unikatowych technologii i kultur. Oczywiście można pchnąć fabułę znacznie dalej. Można przewidzieć wojny, konflikty, problemy z integracją kulturową, nadużycia genetyczne i wiele, wiele innych. Jednak te aspekty to materiał na dalsze rozważania.

Mam nadzieję że udało mi się obalić kolejny mit Hard SF, czyli fakt że kosmos zamieszkują ludzie tacy jak my, a przecież na naszej planecie wystarczyło odmiennych środowisk na uczynienie nas tak zróżnicowanymi, a co dopiero w kosmosie w epoce inżynierii genetycznej. W dalszych wpisach postaram się przybliżyć kilka przykładowych sylwetek człowieka przyszłości wraz z cywilizacjami jakie mogły go wytworzyć. A wszystkich zachęcam do podobnych eksperymentów i prób stworzenia linii czasowej, a nie usprawiedliwienia pojedynczych pomysłów naciąganymi historiami 😉

Reklamy

~ - autor: shareif w dniu Grudzień 26, 2009.

Komentarze 3 to “Prowadzenie systemów Hard SF: Rasy i ewolucja człowieka”

  1. Ciekawe. Polecam film Pandorum. Taka „miła” wariacja na temat powyższy.

    • Po twoim komentarzu obejrzałem Pandorum i faktycznie pasuje jako jeden ze scenariuszy opisanego procesu 😀
      Polecam wszystkim ze względu na sporo fajnych detali oraz niezły pomysł na odgrzanie starego dobrego Obcego 1.

  2. […] kontrola nad skafandrem może przebiegać na wiele sposobów. Prawdopodobnie różne możliwe cywilizacje czy nawet producenci opracowaliby całkowicie do siebie nie podobne sposoby kontrolowania […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: